Przez wiele miesięcy zmiany w AOS mogły wyglądać jak kolejna korekta zasad rozliczeń. Teraz przestają być teorią. W sierpniu po raz pierwszy część świadczeniodawców zobaczy realny finansowy efekt wskaźników liczonych za II kwartał 2026 r. Dla poradni, które nie spełniły wymaganych kryteriów, konsekwencją może być zastosowanie współczynnika 0,75 do części świadczeń. I właśnie teraz może się okazać, że problemem nie jest samo zarządzenie.

Problemem jest brak bieżącej informacji zarządczej.

Bo ile placówek potrafi dziś odpowiedzieć na kilka prostych pytań? Czy wiemy, jaki mamy aktualny udział świadczeń pierwszorazowych? Czy widzimy na bieżąco udział świadczeń zabiegowych Z/PZ i diagnostycznych pakietów onkologicznych? Czy wiemy, jak daleko jesteśmy od mediany? Czy spełniamy alternatywny warunek poprawy o 3 punkty procentowe? I przede wszystkim:

Czy potrafimy dzisiaj oszacować, ile pieniędzy możemy stracić, jeżeli poradnia wejdzie we współczynnik 0,75?

Jeżeli odpowiedź pojawia się dopiero po rozliczeniu NFZ, to jest już za późno na zarządzanie sytuacją. Dane powinny być analizowane wcześniej — na etapie kodowania świadczeń, wysyłki do NFZ i bieżącego monitorowania wyniku poradni. I zmiany organizacji pracy poradni i rejestracji. Bo w tych zmianach nie chodzi już tylko o poprawne rozliczenie świadczenia. Chodzi o to, czy placówka potrafi przewidzieć skutki finansowe, zanim zobaczy je na rachunku.

Ciekawe, ile poradni dopiero teraz zobaczy, co naprawdę oznaczały zmiany w AOS.

Jak sobie z tym radzicie? Czy macie narzędzia, które pozwalają sprawdzać sytuację poradni na bieżąco? Czy widzicie ryzyko 0,75 z wyprzedzeniem — czy dopiero wtedy, gdy NFZ pokaże wynik?